Libera Zygmunt

Zygmunt Libera ps. „Cyklista” (1912-1944)

Urodził się 28 października 1912 roku w Skorkowie w powiecie włoszczowskim.

W 1934 r. został powołany do odbycia służby wojskowej w 4 Pułku Piechoty Legionów w Kielcach. Był żołnierzem 6 drużyny w 6 kompanii 4 PP Leg. na Bukówce. Po przeszkoleniu unitarnym został skierowany do Podoficerskiej Szkoły Łączności do Zegrza do kompanii teletechnicznej, którą ukończył w stopniu kaprala.

Po szkole został wysłany do Korpusu Ochrony Pogranicza w Sarnach. Służbę pełnił na placówce w Łachwie w województwie poleskim obsługując centralę telefoniczną.

Po wybuchu II wojny światowej został zmobilizowany. Z Kielc wysłano go do Sandomierza do obrony COP-u. Przy obronie mostu na Wiśle został ciężko ranny. Ponieważ nie był umundurowany, udało mu się uniknąć wzięcia do niewoli. Po pobycie w sandomierskim szpitalu, pod koniec listopada 1939 r. wrócił do rodzinnego Skorkowa.

Po powrocie włączył się czynnie w działalność konspiracyjną. Od grudnia 1939 r. należał do „Związku Jaszczurczego”. Pełnił funkcję komendanta placówki Skorków. Był kurierem, przewoził meldunki i prasę podziemną z Warszawy. Jeździł na spotkania konspiracyjne i odprawy do Kielc.

21 stycznia 1942 r. został aresztowany po przyjeździe do Kielc na zebranie konspiracyjne, które miało się odbyć na zapleczu sklepiku w rejonie ulicy Czarnowskiej. Trafił do więzienia przy ulicy Zamkowej na II Oddział Polityczny. Torturowany i bity w czasie śledztwa nie przyznał się do udziału w organizacji, ani nikogo nie wydał. Wkrótce odnowiły mu się też stare wojenne rany. Ciężko pobity trafił do szpitala więziennego. W wyniku nieludzkiego katowania do ran wdała się gangrena i amputowano mu obie nogi.

Zygmunt Libera (w środku) w szpitalu więziennym przy ulicy Zamkowej.

Z więzienia kieleckiego został zwolniony 6 stycznia 1943 r. i powrócił do rodzinnego Skorkowa.

Ostatnie zdjęcie Z. Libery (wiosna 1944 r.)

Zygmunt Libera zmarł 13 sierpnia 1944 roku i został pochowany na cmentarzu w Małogoszczy.

(Za zdjęcia i materiały o stryju dziękujemy p. Markowi Liberze)