Grzybowski Ludomir

Ludomir Grzybowski (1840-bd)

Urodził się około 1840 r. Był synem urzędnika sądu w Chęcinach, uczestnika powstania listopadowego. Sam pracował jako archiwista w chęcińskim sądzie poprawczym. Miał pochodzenie szlacheckie, ale nie była to już szlachta ziemiańska, a jedynie ta, która zasiliła szeregi inteligencji miejskiej. W latach 1860-1862 Ludomir brał aktywny udział w manifestacjach religijno-patriotycznych, a jednocześnie pracował w organizacji cywilnej powstania. W obawie przed branką ukrywał się. Po wybuchu powstania styczniowego dołączył do oddziałów Mariana Langiewicza na Świętym Krzyżu. Pod dowództwem Langiewicza przeszedł cały szlak bojowy aż do bitwy pod Grochowiskami (18.III.1863 r.). Do Galicji nie udało mu się przedostać. Od czerwca 1863 r. znalazł się w oddziale powstańczej żandarmerii Bogusza, a następnie przeszedł pod rozkazy Iskry. Oddział Iskry nosił nazwę kieleckiego, gdyż był zorganizowany i wyposażony dzięki funduszom, jakie przekazało społeczeństwo powiatu kieleckiego. Po rozstrzelaniu Iskry walczył pod Zygmuntem Chmieleńskim, a pod koniec października przeszedł pod rozkazy gen. Józefa Hauke-Bosaka. Grzybowski przez cały czas walk służył w kawalerii. Ranny podczas potyczki pod Strojnowem 4.XI.1863 r. został skierowany na leczenie. Do oddziału powrócił pod koniec 1863 r. Po klęsce opatowskiej 21.II.1864r. ukrywał się w Rudzie Strawczyńskiej. Pod koniec marca został aresztowany i znalazł się w więzieniu kieleckim. Początkowo zamknięto go w karcerze:

„Kiedy nas przeprowadzili, jak wspomniałem, do głównego więzienia, w którym było kilka czy kilkanaście dość obszernych stancji, czyli numerów, tak zwanych „ogólnych”, w których umieszczali po kilku i kilkunastu politycznych więźniów, to znów było kilka maleńkich, ciasnych, prawie bez okien podziemnych lochów, tak zwanych „sekretnych”, gdzie nie mogło więcej się mieścić jak jeden człowiek. Otóż mnie wpakowano do jednego z takich, gdzie prawie obrócić się nie było można. Loch ciemny, wilgotny, trochę słomy na ziemi i poza tym nic. Protest z mej strony nic nie pomógł. Zamknęli, zaryglowali i poszli.”

Władze śledcze próbowały od Grzybowskiego jako oficera (dosłużył się stopnia porucznika) wydobyć jak najwięcej informacji o stronie militarnej powstania i organizacji cywilnej. W więzieniu jednak spisywał się bardzo dzielnie i nikogo nie wydał. Taka postawa oraz duża kwota pieniędzy wręczona gen. Czengieremu, naczelnikowi wojennemu powiatu kieleckiego, zadecydowały, że Grzybowski znalazł się na wolności. Pracy w sądownictwie, jak w ogóle w administracji publicznej, nie było mu wolno podjąć. Dzięki protekcji znajomych, został rachmistrzem w dobrach ziemskich Motkowice (niedaleko Jędrzejowa), należących do Lanckorońskich.

Wspomnienia spisane pod koniec XIX wieku, w których autor nie stylizuje się na bohatera i nie upiększa własnej przeszłości, dają barwny i przejmujący obraz powstańczej codzienności. Przedstawiony przez L. Grzybowskiego obraz powstania odbiega od heroicznych legend i stereotypów.

Artur Szlufik

Źr. Ludomir Grzybowski, Opis powstania polskiego w roku 1863 i 1864 w województwie krakowskim, oprac. W. Caban i Z.J. Adamczyk, Kielce 1994.