Jan Pryka (1910-b.d.)

Jan Pryka urodził się 1 stycznia 1910 r. w Wyczerpach Dolnych (obecnie w Częstochowie) w ówczesnym zaborze rosyjskim. Pochodził z rodziny wielodzietnej, będąc synem Pawła i Antoniny z d. Czarneckiej. Matka pracowała jako służąca w domu Gajzlerów, po powołaniu męża do armii rosyjskiej powróciła na wieś do swojego ojca.

Dzieciństwo naszego bohatera było bardzo trudne. Po śmierci matki oraz dwójki rodzeństwa Jan pracował „na służbie” przy wypasie owiec. Mając siedemnaście lat wyjechał do Warszawy. Aby przeżyć, najął się do pracy przy ciągnięciu wózka, a następnie został robotnikiem w hucie szkła w Wołominie. W późniejszym okresie pracował w podobnych zakładach w Ożarowie oraz Łodzi. Podczas pracy w ostatnim zakładzie został niesłusznie oskarżony o morderstwo.

W okresie międzywojennym otrzymał powołanie do pułku w Słonimiu w województwie nowogródzkim. Na skutek nękania psychicznego i fizycznego, zaatakował swojego przełożonego. Przez 1,5 roku odsiadywał wyrok w więzieniu w Baranowiczach. Podobna sytuacja dotknęła brata Szczepana, który z powodu złego traktowania swego dowódcy, popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg.

W wyniku amnestii Jan Pryka odzyskał wolność. Powrócił do rodzinnej miejscowości i poślubił Janinę Kowalską. W 1935 r. małżeństwo doczekało się córki Ireny, zaś dwa lata później syna Eugeniusza.

Po wybuchu II wojny światowej kontynuował pracę w Zakładach Chemicznych „Aniołów”. Następnie został „szwarcownikiem”, przemycającym przez granicę Generalnego Gubernatorstwa i III Rzeszy produkty żywnościowe. W czerwcu 1942 r. został aresztowany przez niemiecką żandarmerię. Oskarżony o pomoc ludności żydowskiej otrzymał karę śmierci. Dzięki wstawiennictwu Niemki, dla której w okresie międzywojennym pracowała żona Janina, jego wyrok został zmieniony na karę dożywotniego więzienia.

Skorowidz więźniów z 1942 r. W czwartym wierszu od góry widnieje nazwisko Jana Pryki (Źr. foto OMPiO)

Według informacji zawartych w pamiętniku, w październiku 1942 r. trafił na listę osób wywiezionych do więzienia w Kielcach. Drzwi wagonu towarowego zostały zaplombowane i otwarte po czterech dniach, kiedy transport dotarł na kielecki dworzec. W tym czasie więźniowie byli zmuszeni oddawać nieczystości na podłogę, zaś brak jedzenia i picia spowodował, że dwóch aresztowanych w wagonie, w którym znajdował się nasz więzień zmarło z wycieńczenia.

Według dokumentacji więziennej Jan Pryka został osadzony w więzieniu na ulicy Zamkowej w sierpniu 1942 r. Po latach wspominał:

„W ciężkim więzieniu pod dozorem faszystów hitlerowskich było ciężko przeżyć parę dni, a mnie do końca przeznaczonego mu życia. Gestapowcy obsługujący więzienie wprowadzili straszny rygor, znęcali się nad więźniami i co chcieli to z więźniami robili, by jak najwięcej wymordować. Rano o godzinie 7:25 deka świeżego chleba i ciepła gorzka zarumieniona kawą woda, pół litra, na obiad o godzinie 12:00 litr grochówki, w tej grochowce znajdowało się parę łusek z grochu. Na kolacje o godzinie 16:00 litr kaszy, w której się znajdowało parę ziarenek kaszy, takie było żywienie więźniów codziennie. Do więzienia ciężkiego nie wolno było przysyłać paczek żywieniowych i odzieżowych, w bieliźnie trzeba było chodzić, aż zgniła na ciele. W celach 4 metry na 4 mieścili 20 więźniów, a jak częściej przychodziły transporty to nawet do 30. Istne piekło na ziemi, smród, głód i wszy. Na placu więziennym była szubienica i za jakiekolwiek przewinienie na szkodę hitlerowskich Niemiec więźnia wieszali na oczach w wszystkich więźniów”.

W czerwcu 1944 r. odzyskał wolność i powrócił do rodzinnej wsi Wyczerpy Dolne. 

Dalsze losy więźnia pozostają nieznane.

Gracjan Duda

Źródło:

APK, Więzienie w Kielcach. Księga więźniów (skorowidz) 1942-1943

Rękopis wspomnień Jana Pryki (zbiory rodzinne wnuka A. Pryki)

Dziękujemy za udostępnienie materiałów rodzinnych.