Fotografia Józefa Gajdzińskiego z 1933 r. (Źr. foto – zbiory Krzysztofa Jasiowskiego)
Po spędzeniu nocy w ciemnej piwnicy pod gmachem dawnego starostwa we Włoszczowie, wraz z innymi zatrzymanymi (aresztowania dotknęły przedstawicieli polskiej inteligencji, których zamierzano zgładzić w ramach Akcji AB) trafił do niemieckiego zakładu karnego na ul. Zamkowej w Kielcach. Po pięciotygodniowym osadzeniu, kiedy więźniowie przechodzili brutalne przesłuchiwania, znalazł się na liście osób przeznaczonych do eksterminacji w obozie koncentracyjnym KL Sachsenhausen.
Transport
Po rozpoczęciu wywózki kieleckich więźniów (o czym świadczą relacje ocalałych, w tym Jana Pazdura oraz księdza Józefa Kubraka), 16 lipca 1940 r. pociąg towarowy wyruszył z kieleckiego dworca i został skierowany do obozu koncentracyjnego. Pierwszego dnia, podczas przejazdu transportu w okolicach Krasocina, Józef Gajdziński wyrzucił kartkę o następującej treści:
Gajdzińska Helena. Śliwa Aniela.
Krasocin.
Żegnajcie!!! Odjeżdżamy w nieznanym kierunku.
Pamiętajcie o dzieciach.
Dzieci niech będą Polakami.
Wiadomość skierowana do żony Heleny oraz żony współwięźnia Kazimierza Śliwy została znaleziona na stacji Ludynia i przekazana przez polskiego kolejarza rodzinom aresztowanych. Przyczyną wyrzucenia kartki przez Gajdzińskiego (podobnie postąpił Feliks Rak) stanowiła niepewność o własną przyszłość. Niestety, kolejne godziny pogłębiły niepokój wynikający z nieludzkich warunków, w jakich odbywała się dwudniowa droga koleją do obozu. Współwięźniowie Tadeusz Gorecki oraz Feliks Rak wspominali: – Po szczegółowym sprawdzeniu listy, zapakowano nas do samochodów i ruszyliśmy w drogę. Ciasno stłoczeni w wysypanych wapnem wagonach, ruszyliśmy w nieznane (..) Całą drogę cierpieliśmy z pragnienia. Nie dawano nam nic do picia. – Drugiego dnia pragnienie picia było jeszcze większe. W wagonie było tak duszno, że każdy z nas wydobywał resztki sił, by jakoś się trzymać, a do tego dochodził niesamowity fetor – musieliśmy się załatwiać w wagonie (..) Można sobie wyobrazić, jak czuliśmy się jadąc drugi dzień w takich warunkach, w dodatku bez jedzenia i picia. Chociażby człowiek nie wiem ile w życiu nagrzeszył, to już Pan Bóg za taką karę powinien mu odpuścić wszystkie grzechy. Obóz koncentracyjny Dzień po opuszczeniu Kielc, transport dotarł do miejsca przeznaczenia. Po kilkutygodniowym pobycie w KL Sachsenhausen, we wrześniu 1940 r. część kieleckich więźniów została przeniesiona do KL Dachau, gdzie Józef Gajdziński otrzymał numer obozowy 17 644.
Jeden z dziesięciu zachowanych grypsów Józefa Gajdzińskiego, wysłanych z aresztu kieleckiego w 1940 r. (Źr. foto – zbiory Krzysztofa Jasiowskiego)
Przebywając w barakach nr 21 i 20, w ciągu kilku miesięcy przesłał do małżonki jedną kartkę pocztową oraz siedem listów. Choć, nie znamy szczegółów dotyczących pobytu naszego bohatera w powyższym miejscu, Feliks Rak pozostawił opis ostatnich chwil jego życia:
– Gdy nadszedł grudzień 1940 roku, władze obozowe przystąpiły do zwalczania epidemii. W czasie przeglądu więźniów „krecowatych” umieszczano w oddzielnych blokach. Kuracje przeprowadzano w ten sposób, że zabrano więźniom wszelkie odzienie, pozostawiając każdemu z nich koc i trepy na nogi. Codziennie prowadzono ich do łaźni, tam zarządzano gorącą kąpiel i z powrotem na bloki. Zastosowano przy tym odpowiednią dietę. W czasie kuracji otrzymywali litr kawy i ćwiartkę chleba na dobę (..) Taka kuracja trwała dziesięć dni (..) Niestety, nie przetrwał jej również Józef Gajdziński, kierownik szkoły w Krasocinie. Gdy go odwiedziłem, był w tak okropnym stanie, że wcale nie mógł mnie poznać, chociaż urodziliśmy się obaj i wychowali w Borowcu. Musiałem po prostu w niego wmówić, kim jestem. Prosił tylko słabym głosem: „pić, pić”. Na drugi dzień skonał.
Józef Gajdziński zginął 14 marca 1941 r. na terenie obozu koncentracyjnego KL Dachau. Miesiąc później, po otrzymaniu skrzynki z prochami męża, żona Helena zorganizowała jego skromny pogrzeb na terenie Krasocina.
Gracjan Duda
Źródło:
Domański T., Jankowski A., Akcja AB na Kielecczyźnie, Kielce 2009
Jasiowski K., Dzieci niech będą Polakami! Józef Gajdziński (1887-1941), „Włoszczowskie Zeszyty Historyczne”, nr 2, 1996
Kobiety niezłomne na ziemi świętokrzyskiej. Wspomnienia, biografie, red. K. Kliś, I. Śliwińska, Kielce 2016
Rak F., Krematoria i róże. Wspomnienia więźnia obozów w Sachsenhausen i Dachau, oprac. S. Młodożeniec-Warowna, Warszawa 1971
Miejsca Pamięci Narodowej
Holocaust Survivors and Victims Database — Josef GAJDZINSKI
Dziękujemy p. Krzysztofowi Jasiowskiemu za udostępnienie materiałów o Józefie Gajdzińskim.
Fotografia użyta w artykule pochodzi z: Szukaj w Archiwach

