Ks. Tadeusz Marchaj – Skazany za wiarę

Ksiądz  Tadeusza Marchaj święcenia kapłańskie odebrał w marcu 1945 roku w katedrze kieleckiej z rąk ordynariusza ks. bp Czesława Kaczmarka. Po II wojnie światowej swoją posługę kapłańską sprawował na parafiach w Stopnicy, Łopusznie i Gnojnie. W październiku 1951 roku, za ”rozpowszechnianie wrogich ulotek” wobec władzy komunistycznej został aresztowany, skazany i osadzony w dawnym więzieniu kieleckim przy ul. Zamkowej w Kielcach.

Szczególne miejsce w misji duszpasterskiej ks. Marchaja zajmował kult Najświętszego Serca Pana Jezusa, któremu w 1951 roku Episkopat Polski poświęcił w opiekę Naród Polski. Był to czas, kiedy więzienia przepełnione były niewinnymi ludźmi – patriotami, kapłanami, kiedy na tysiącach ludzi wykonywano wyroki śmierci, inni ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach.

Skierowany przez Episkopat list pasterski do wiernych, ks. Marchaj, za zgodą swojego proboszcza w Gnojnie, powielił i rozesłał parafianom. Do listu dołączył również zachętę, aby każdy sam poświęcił się Bożemu Sercu, a otrzymaną przy spowiedzi kartkę podpisał i złożył na ołtarzu w uroczystość Chrystusa Króla, która przypadała wtedy 28 października.

Następnego dnia ks. Tadeusz Marchaj został aresztowany przez kielecki Urząd Bezpieczeństwa. Funkcjonariusze mieli ze sobą jedną z rozsyłanych odbitek. Zabrali maszynę do pisania, powielacz, matrycę, odbitki i odezwy do parafian. Rewizję w mieszkaniu księdza przeprowadził m.in. ppor. M Zemła z WUBP w Kielcach. Ks. Marchaja umieszczono w areszcie przy ul. Poniatowskiego (dzisiaj ul. Seminaryjska). W aktach UB odnotowano, że ks. Marchaj został zatrzymany “za rozpowszechnianie wrogich ulotek” i oskarżony o to, że “sporządzał druki fałszywie mówiące o walce z Kościołem”. Przesłuchania prowadził oficer śledczy ppor. Jan Bielawski. Po wydaniu decyzji o aresztowaniu, księdza osadzono w więzieniu kieleckim. Śledztwo zostało zakończone 14 grudnia 1951 roku. W akcie oskarżenia oficer śledczy UB S. Barański napisał: “…[ks. Marchaj] w dniach 26 – 29 października 1951 roku rozpowszechniał na terenie gminy Gnojno pow. Busko-Zdrój sporządzone przez siebie druki, które zawierały fałszywe wiadomości o przymusowym wszczepianiu zapatrywań antyreligijnych i wypowiedzeniu wojny kościołowi, mogące wyrządzić istotną szkodę interesom państwa polskiego”. Prokuratura wniosła o rozpoznanie sprawy przy zamkniętych drzwiach. Na obrońcę z urzędu wyznaczono adwokata A. Płoskiego.

Tajna rozprawa w obecności ojca i brata księdza, odbyła się w kieleckim sądzie wojewódzkim 28 lutego 1952 roku w budynku obok seminarium duchownego. Rozprawie przewodniczył S. Jabłoński, oskarżał prokurator M. Górski. Ks. Marchaj został skazany na trzy lata więzienia za “wydanie odezwy do ludności parafii z podpisem swego proboszcza, której treść skierowana była przeciwko państwu ludowemu”. Adwokat wniósł rewizję wyroku, ale druga rozprawa sądu, któremu przewodniczył S. Rybczyński i brał w niej udział wiceprokurator generalny PRL T. Czaplicki, utrzymała w mocy wcześniej zasądzony wyrok.

Ks. Machaj został umieszczony w kieleckim więzieniu; w celi o wymiarach 2 x 3 metry przebywało jednocześnie 12-13 więźniów. W zimie spali oni przy otwartym oknie. Ks. Marchaj nakrywał głowę ręcznikiem, który nocą zamarzał. 20 października został przewieziony do więzienia w Sandomierzu, a na mocy Konstytucji PRL uchwalonej przez Sejm Ustawodawczy 22 lipca 1952 roku, zmniejszono mu o połowę zasądzoną karę i 29 kwietnia 1953 roku opuścił więzienie.

Jednak nawet po wyjściu na wolność, komunistyczny aparat represji nie zapomniał o działalności ks. Marchaja i przez długi czas powołując się na “…skazanie [go] w 1952 roku na 3 lata więzienia za przestępczą działalność w stosunku do państwa” uniemożliwiał mu objęcie jakiegokolwiek probostwa. Jego losy duszpasterskie doskonale pokazują, jak władze PRL brutalnie wkraczały w sprawy personalne diecezji w prawa biskupa diecezjalnego.

Zapisy w dokumentach świadczą, że ks. Marchaj całymi latami był pilnie śledzony przez funkcjonariuszy SB. W aktach KW MO w Kielcach, w jednej z opinii na jego temat napisano: “Wypowiada się on, że jego działalność polega na tym, by wykorzenić komunizm. Dąży on do oddziaływania wśród wycieczek i turystów przebywających w Św. Katarzynie (w kwietniu 1959 r. kielecki wikariusz generalny ks. bp Jan Jaroszewicz skierował ks. Marchaja do pomocy ks. Kapelanowi W. Kostrzewskiemu w Świętej Katarzynie – przyp. red.). Podczas wyprowadzania religii ze szkół, wpływał on na rodziców dzieci, by organizowali delegacje do władz świeckich, domagając się nauki religii”.

Choćby po tej krótkiej notatce służbowej widać, że ks. Tadeusz Marchaj nie krył swojej postawy ani poglądów, ale manifestował je publicznie, słowem i czynem przeciwstawiając się wszelkim próbom zniewolenia człowieka.

W czerwcu 1995 roku ks. Marchaj przeszedł na emeryturę, a trzy lata później wystąpił w sądzie w Kielcach z wnioskiem o unieważnienie wyroku z 1952 roku. Kapłan wyjaśniał: “Działałem wówczas głównie z pobudek duszpasterskich, pisząc tę ulotkę. Miałem też świadomość, że niektóre fragmenty tej ulotki miały jednoznaczny wydźwięk polityczny, które wyrażały stosunek Kościoła, jak i mój do ówczesnej władzy i rzeczywistości politycznej, której ja nie aprobowałem”. Prokurator wojewódzki poparł wniosek i sąd stwierdził nieważność wyroku z lat 50-tych. Orzeczono również, że zrehabilitowany ks. Tadeusz Machaj działała “na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”.

Tym wyrokiem oddano sprawiedliwość nie tylko ks. Marchajowi, który przez całe życie wykazywał się niezłomną postawą w głoszeniu swoich poglądów, ale również wszystkim ludziom Kościoła zmagającym się z reżimem władzy komunistycznej.

Ks. infułat Tadeusz Marchaj zmarł 28 listopada 2006 roku. Przy udziale licznie zebranych księży i wiernych, pochowany został na placu przy kościele w Pińczowie.