Radiotelegrafista w sztabie Naczelnego Wodza

utworzone przez | mar 22, 2024 | blog

Pochodzący z Nowej Słupi nauczyciel i regionalista Antoni Ponikowski był autorem wielu książek. W pracy „Wojsko – Wielka Przygoda” opisał m.in. swoją służbę w Sztabie Naczelnego Wodza podczas obrony Warszawy we wrześniu 1939 r.

Antoni Ponikowski urodzony 14 czerwca 1915 r. przyszedł na świat w rodzinie Józefa i Marianny z d. Kozłowskiej. Pochodził z Trzcianki położonej u stóp Łysej Góry, gdzie rodzice zajmowali się prowadzeniem młyna wodnego. Kiedy Antoni miał cztery lata, w trakcie powodzi utonęła jego matka. Kilka lat później stracił ojca, który zmarł na zapalenie płuc. Osierocony wraz z trójką rodzeństwa ciężko pracował na swoje utrzymanie, trudniąc się pozyskiwaniem i sprzedażą drewna, a także wypasem krów należących do okolicznych mieszkańców.

Sytuacja ta nie przeszkodziła w nauce, a wręcz przeciwnie jak sam wspominał „Była to prawdziwa szkoła życia, która zaowocowała w przyszłości, zahartowała fizycznie i umysłowo, wyzwoliła prężność, hart ducha i siłę przezwyciężenia trudności”. Pierwsze kroki w szkole w domu lokalnego muzyka Majewskiego w Trzciance pozwoliły na rozpoczęcie nauki w pobliskiej Nowej Słupi. Dalsze nauczanie kontynuował w gimnazjum salezjańskim w Daszawie obok Stryja w województwie stanisławowskim. Trafił tu w 1934 r. za sprawą księdza Walentego Piotrowicza – kapelana więzienia na Świętym Krzyżu, który wspierał lokalną młodzież w kształceniu i rozwijaniu własnej edukacji.

W czasie ostatnich miesięcy nauki w gimnazjum salezjańskim, nasz bohater nie zdążył uzyskać świadectwa dojrzałości, gdyż jak sam twierdził, choć „część egzaminów miałem już poza sobą (..) w styczniu 1938 r. otrzymałem kartę powołania”. Po przybyciu do Warszawy rozpoczął służbę w Pułku Radiotelegraficznym w koszarach przy ul. Duchnickiej na Powązkach. Będąc żołnierzem II Kompanii I Batalionu uczestniczył w zajęciach przyswajania alfabetu Morse’a oraz prowadzenia podsłuchów na aparatach radiowych. Z czasem rozpoczął szkolenie w zakresie szyfrowania telegramów, poznawania systemów szyfrowania i łączności, a także doskonalenia pisma na maszynie. Przed podjęciem służby wojskowej już wcześniej w trakcie nauki w gimnazjum zetknął się z organizacjami paramilitarnymi, należąc do Związku Strzeleckiego i uczestnicząc w Stryju w ćwiczeniach Przysposobienia Wojskowego.

Służba Antoniego Ponikowskiego przypadająca na lata 1938-39 odbywała się również poza miejscem koszarowania. Szczególnie częste wyjazdy pod Warszawę, spowodowane były prowadzeniem ćwiczeń na aparaturze radiowej w warunkach polowych. Do innych czynności wykonywanych przez żołnierzy jednostki radiotelegraficznej należała służba wartownicza. Jedna z nich, która szczególnie utkwiła Antoniemu była pełniona „na stokach cytadeli tuż nad Wisłą, gdzie ginęli za ojczyznę bohaterowie”.

Dobre wyniki i ukończony kurs podoficerski sprawiły, że 1 września 1939 r. w dniu wybuchu wojny kapral Ponikowski znalazł się w grupie radiotelegrafistów oddelegowanych do służby w Sztabie Naczelnego Wodza – Edwarda Rydza-Śmigłego. Po przybyciu na ul. Rakowiecką pisał „Wprowadzono nas do podziemi, pokazano nową, nie znaną aparaturę, poinstruowano jak się nią posługiwać. Dyżur przy radiostacji odbywał każdy z nas co dwie godziny, gdy reszta odpoczywała. Mieliśmy za zadanie utrzymywanie łączności radiowej z poszczególnymi armiami i przekazywanie zaszyfrowanych meldunków i rozkazów (..) Każda radiostacja dowództwa armii miała swój kryptonim, według którego nawiązywaliśmy z nią łączność, odbierali meldunki. I choć były one zaszyfrowane, to przecież i do nas przeciekały informacje o aktualnej sytuacji na frontach. Dowiadujemy się, że już armia „Prusy”, a potem armia „Poznań” zaczynają ustępować pod naporem przeważających sił nieprzyjaciela. to znów, że armia „Pomorze” w rozsypce … Dla nas, młodych patriotów, ufnych w siłę polskiego oręża, był to wielki szok”.

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Plan m. st. Warszawy z 1939 r. Na północ od Cmentarza Powązkowskiego przy ul. Duchnickiej mieściły się koszary Pułku Radiotelegraficznego w Warszawie. (Źr. foto – Plan m. st. Warszawy. | Polona)

 Podczas kilkudniowej służby w sztabie, Antoni Ponikowski marszałka Rydza-Śmigłego spotkał tylko raz. Jak sam wspominał „Żywo chodzono po wąskich korytarzach, wymieniano krótkie zdania, trzaskano drzwiami gabinetów. W pewnej chwili szedłem korytarzem, patrzę: – tak, to marszałek, był z gołą głową, łatwo go było poznać – Edward Rydz-Śmigły. Zachwycony tym wszystkim, jeszcze bardziej „urosłem”. Wydawało mi się, że wykonuje szalenie ważną funkcję”. W trakcie rozpoczętej 6 września ewakuacji sztabu, Antoni Ponikowski otrzymał rozkaz pozostania w broniącej się stolicy. Przydzielony do Dowództwa Obrony Warszawy zajmował się obsługą radiostacji przy gen. J. Rómmlu. Kapitulacja stolicy w dniu 28 września 1939 r. sprawiła, że podobnie jak inni obrońcy trafił do tymczasowego obozu jenieckiego. Na początku października zmuszony do pędzenia bydła przybył do Skierniewic, skąd powrócił w Góry Świętokrzyskie.

Po przyjeździe do rodzinnej Trzcianki zaangażował się w ruchu konspiracyjnym. Nie znamy szczegółów związanych z jej początkami. Za pośrednictwem kolegi Eugeniusza Fąfary trafił do Batalionów Chłopskich, gdzie pod ps. „Szary” pełnił rolę komendanta gminnego BCh w Nowej Słupi. Ze względu na działalność Antoniego i jego brata Stanisława w ruchu konspiracyjnym nasz bohater był przesłuchiwany przez szefa konfidentów kieleckiego Gestapo Franza Wittka. Z tego powodu opuścił Trzciankę i od wiosny 1943 r. musiał się ukrywać. Jesienią 1944 r. trafił do kopalni „Staszic” w Rudkach, gdzie zajmował się wydobyciem pirytu.

Nauczyciel

Będąc uczniem przedwojennego gimnazjum, a także żołnierzem Pułku Radiotelegraficznego Antoni Ponikowski otrzymał szansę prowadzenia tajnego nauczania w Nowej Słupi. Działalność prowadzoną w latach okupacji niemieckiej rozpoczął już w styczniu 1940 r., kiedy to za namową wysiedlonego spod Wilna lekarza Pożarzyckiego podjął się udzielania lekcji jego synom – Kazimierzowi i Tadeuszowi. Następnie, jako jedna z kilku osób w Nowej Słupi rozwinął formę nauczania o realizację programu gimnazjalnego. Zajęcia te prowadził w domu przy ul. Kieleckiej. Jak sam wspominał „Lekcje odbywały się grupkami o różnych godzinach, a młodzież przychodziła z koszyczkami, bańkami, niby po kupno produktów żywnościowych u gospodarzy. Podręczniki wypożyczałem swoje, które cudownie do dziś ocalały, część książek mieli uczniowie pożyczonych od kolegów, gdzie sobie nawzajem wymieniano”. Według Antoniego Ponikowskiego w 1941 r. udało mu się nawiązać kontakt z dyrektorem tajnego gimnazjum w Kielcach Ildefonsem Sikorskim. Dzięki jego pomocy, aż do lata 1944 r. uczniowie z Nowej Słupi i okolic, przy pomocy kolejki wąskotorowej wożącej piryt z kopalni w Rudkach przyjeżdżali wraz z nauczycielem do Kielc, gdzie odbywały się egzaminy.

Wraz z przesunięciem się frontu wschodniego w styczniu 1945 r. Antoni Ponikowski powrócił do Nowej Słupi, gdzie kontynuował pracę nauczyciela w tutejszej szkole podstawowej. Przez 31 lat pracy w zawodzie prowadził zajęcia z matematyki, języka polskiego, historii, śpiewu czy gimnastyki. Dodatkowo pełnił poszczególne funkcje kierując placówką w latach 1952-57, a od 1972 r. przez kolejne trzy lata piastując stanowisko wicedyrektora szkoły podstawowej w Nowej Słupi. Działalność ta nie mogłaby się odbywać bez dołożonych starań naszego bohatera w budowę nowego obiektu szkolnego oddanego do użytku w 1951 r.

Regionalista

Szczególną rolę w powojennym życiu Antoniego Ponikowskiego odegrała działalność regionalistyczna. Zaczerpnięte w okresie międzywojennym szlify w działalności artystycznej i teatralnej (należał m.in. do orkiestry uczniowskiej i teatru w gimnazjum w Daszawie) sprawiły zainicjowanie przez naszego bohatera utworzenia amatorskiego zespołu artystycznego złożonego z nauczycieli w Nowej Słupi. Jego początki przypadające na początek lat 50. były związane z prowadzeniem spektakli i widowisk plenerowych na terenie całego regionu Gór Świętokrzyskich. Pośród przedsięwzięć organizowanych przez powyższą grupę warto wymienić inscenizację ku czci ks. Piotra Ściegiennego w Krajnie z 1958 r., a także wystawiony na początku lat 60. dramat plenerowy „Stara baśń” pod dębem Bartkiem w Zagnańsku i sztukę związaną z Insurekcją Kościuszkowską w Podzamczu Chęcińskim, gdzie nasz bohater wcielił się w rolę króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Pośród osiągnięć Antoniego Ponikowskiego należy zaliczyć inicjatywę utworzenia w 1979 r. działającego po dzień dzisiejszy Towarzystwa Przyjaciół Nowej Słupi – organizacji kulturalnej zajmującej się kultywowaniem tradycji regionu. Działalność organizacji uosabia się w renowacjach zabytków (np. Dom Opata tzw. „Opatówka”), pomników i kapliczek, a także w wydawanych publikacjach.

Pracę swą Antoni Ponikowski udokumentował pod postacią wydanych książek popularyzujących walory historyczne oraz dzieje Nowej Słupi i okolic. Wśród nich należy wymienić, takie pozycje jak „Kartki z dziejów oświaty i kultury w gminie Nowa Słupia”, w której autor przedstawił proces rodzenia się i rozwoju kształcenia w stronach rodzinnych czy „Nowa Słupia w dymach wojennych 1939-1945”, gdzie w szczegółowy sposób czytelnik może prześledzić sytuację życia okupacyjnego. Szczególną pracę stanowi utwór „Ojczyzna w moim losie” będący przedstawieniem postaci Antoniego Ponikowskiego. Możemy tu znaleźć kilkadziesiąt fotografii dokumentujących życie naszego bohatera. Powyższą działalność autor wzbogacił o tworzone w czasopismach regionalnych i ogólnopolskich artykuły prasowe.

Antoni Ponikowski udzielając się społecznie uczestniczył w życiu gminy będąc prezesem tutejszego Zarządu OSP, a także przez krótki czas pełniąc funkcję kierownika schroniska w Nowej Słupi. Przez kilkadziesiąt lat kontynuował dodatkową działalność w organizacjach takich jak Związek Nauczycielstwa Polskiego, Światowy Związek Polskich Żołnierzy Łączności czy Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich.

Za swą wieloletnią działalność został odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, a także otrzymanym w 1989 r. z rąk gen. Franciszka Kamińskiego Krzyżem Batalionów Chłopskich. Był uhonorowany nagrodami w zakresie literatury, działalności w ruchu ludowym i organizacji społecznych.

Antoni Ponikowski zmarł 9 lutego 2007 r. i spoczął na cmentarzu parafialnym w Nowej Słupi.

Gracjan Duda

Źródło:

Ponikowski A., Kartki z dziejów oświaty i kultury w gminie Nowa Słupia, Kielce 1987

Ponikowski A., Nowa Słupia w dymach wojennych 1939-1945, Kielce 1997

Ponikowski A., Ojczyzna w moim losie, Kielce 2003

Ponikowski A., Wojsko-wielka przygoda, Kielce 1991

Słownik Biograficzny Krajoznawców Kielecczyzny, red. A. Rembalski, Kielce 2008

Przyjaciele Nowej Słupi mają powody do świętowania

Od 40 lat promują historię swojej gminy

Fotografia wykorzystana w grafice pochodzi ze zbiorów rodzinnych A. Ponikowskiego (Ponikowski A., Ojczyzna w moim losie, Kielce 2003)

Najnowsze posty

Odznaka 4 pułku piechoty Legionów

Odznaka 4 pułku piechoty Legionów

Oglądając część wystawy w Ośrodku Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej, poświęconą wydarzeniom prowadzącym do odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku, można natrafić na obiekt, który może wzbudzić lekkie niedowierzanie. W jednej z szuflad znajdują się...

Publiczna Egzekucja na Młynarskiej w Kielcach

Publiczna Egzekucja na Młynarskiej w Kielcach

30 września 1942 roku Niemcy powiesili dziesięciu Polaków przywiezionych z kieleckiego więzienia w publicznej egzekucji przed zakładem drzewnym „Henryków” przy ulicy Młynarskiej 133 (dziś ul. Mielczarskiego) w Kielcach. Zakład Drzewny "Henryków" podczas okupacji...

Bohater spod Gruziatyna

Bohater spod Gruziatyna

Kielczanin Wincenty Siwiec był bohaterem bitwy pod Gruziatynem (dziś Hrusiatyn w powiecie łuckim na Wołyniu). Tu doszło do pierwszych walk legionów w czerwcowej ofensywie wojsk rosyjskich pod wodzą gen. Brusiłowa. 20 czerwca 1916 roku po ciężkich walkach polskich...